Magazyn Hakin9 i Linux+

Znam problem tych wydawnictw ponieważ sam pisałem dla nich kilka artykułów, sprawa jest ogólnie znana w polskim internecie.

Zaczyna się od tego, że mamy jakiś ciekawy pomysł na artykuł do jednego z pism wydawanych przez Software Wydawnictwo, czyli:

  • Hakin9
  • Software Developer Journal (wcześniej Software 2.0)
  • Linux +
  • PHP Solutions
  • Bar (Business Applications Review)
  • .psd (dla użytkowników Adobe Photoshop)
  • Boston (IT Security Review)

Od pomysłu do realizacji i początkowy materiał gotowy, wysyłamy na adres redakcyjny, reakcja redakcji jest niemal natychmiastowa, odpisują, że artykuł bardzo dobry (jednocześnie zaznaczając, że nie znają się za bardzo na tym co opisał autor lol), że zostanie umieszczony w następnym numerze, czasami trzeba poprawić kilka błędów, wszystko wygląda cacy na pierwszy rzut oka.

Jeśli jesteś autorem i piszesz pierwszy raz to nie muszę mówić, że jestes podniecony w cholerę faktem, iż znajdziesz się w wydrukowany w prawdziwym magazynie.

Poprawiasz tekst, mija jakiś czas, magazyn wychodzi, często w różnych wersjach językowych, wydawanych w innych krajach Europy i teraz najlepsze, po wydaniu pisma, redakcja wysyła ci umowę, na której widnieją warunki oraz proponowana kwota zapłaty za artykuł, który JUŻ ZOSTAŁ OPUBLIKOWANY.

Nie trzeba geniusza, żeby zauważyć iż to wygląda na jakiś przekręt, bo autor nie ma szans wycofania się z tego szwindla, ponieważ artykuł JUŻ LEŻY W KIOSKACH, jedynym rozwiązaniem jest skorzystanie z porady prawnika w razie stwierdzenia, że zaproponowana kwota jest śmieszna i godzi w dumę autora.

Pomijając pokrętne załatwianie spraw związanych z umową wychodzi inna rzecz, wypłata należności za artykuł, osoby, które pisały dla tego wydawnictwa z pewnością się teraz uśmiechaja, bo wiedzą o co chodzi. W umowie napisane jest, że wypłata zostanie zrealizowana do miesiąca po otrzymaniu przez wydawnictwo podpisanej kopii umowy.

Wszystko wygląda oczywiście w porządku, miesiąc to nie jest aż tak długi okres, ale w rzeczywistości na wypłatę pieniędzy trzeba czekać znacznie, znacznie dłużej, nie pomagają maile wysyłane do redakcji co z wypłatą, ponieważ teraz redakcja milczy i na najlbliższego maila trzeba czekać minimum 2 tygodnie, tak było w moim przypadku (porównajcie to z czasem redakcji, która odpowiada natychmiastowo nowym autorom tekstów), musiałem się posiłkować wysyłaniem pism do wszystkich pracowników żeby dowiedzieć się co z moja wypłatą i jak się dowiedziałem, moja podpisana umowa szła dziwnym trafem strasznie długo do ich redakcji, stąd takie opóźnienia…

Mój przypadek to jeszcze nic, ponieważ pisałem dla nich kilka lat temu, obecnie w ogóle nie mam zamiaru, bo po prostu szkoda nerwów, ale teraz wiem z opowiadań znajomych, że jest jeszcze gorzej, przykładowo autorom nie płacą już za publikację artykułu w wersji zagranicznej pisma, co u mnie miało miejsce oraz fakt śmiesznych sum, które są dodatkowo skracane za zamieszczenie w artykułach screenshotów, które obniżają wartość każdej strony o 50% 😛

Najlepsze w tym wszystkim jest to, że Software Wydawnictwo jest bogatą firmą, gdzie reklamy na 1 stronie kosztują po 10.000 zł, a ich pisma tworzone są wyłącznie przez ludzi z zewnątrz, którym mówi się, że ich praca jest mniej warta niż praca sprzątaczy ulic (szacunek dla ludzi dbających o czystość naszych miast).

Reasumując Software Wydawnictwo traktuje ludzi, dzięki którym żyje, jak zwyczajne bydło, z którym nie trzeba się liczyć bo i tak wszystko rozejdzie się po kościach, tym bardziej śmieszą niektóre artykuły o tym jak to dobrze powodzi się firmie i jakie to ma zyski, to tak już na koniec dla poprawy humoru:

Artykuł – “Zagraniczny sukces polskiego wydawnictwa”

http://gospodarka.gazeta.pl/gospodarka/1,69806,3783581.html

Komentarze do tego artykułu, można zobaczyć, że moja historia to nie jest odosobniony przypadek i że przez lata nic się tam nie zmieniło:

http://forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=645&w=53711379&a=53711379

Jeśli zostałeś w podobny sposób potraktowany lub znasz kogoś, kto został oszukany przez Software Wydawnictwo dopisz komentarz.

Komentarze (9)

conio

No dokładnie tak jest. Teraz czekałem bodaj 3 miesiące aż mi wypłacą należne pieniądze. Z początku usiłowali się tłumaczyć, że mają tyle roboty w księgowości, że nie mogą zdążyć z wypłatą w terminie (a zaksięgowanie przelewu to kwestia nastu minut). Potem w ogóle przestali się tłumaczyć, i efektem było trzymiesięczne oczekiwanie na w sumie śmieszną sumę. Dlatego już z nimi nie współpracuję, sorry ;]
Pozdrawiam

Odpowiedz
Dariusz

Teraz jest jeszcze lepszy cyrk. W zamian za napisanie artykułu ok. kilkanaście tys. znaków proponuje się reklamę w czasopiśmie. Żadnego wynagrodzenia! Jak było do przewidzenia, ogłoszenia są co jakiś czas wystawiane w wątkach na GoldenLine.

Możnaby śmiało powiedzieć, że wydawnictwa nie rozliczają się już w formie pieniężnej (bo po co), jeżeli można użyć w całości rozliczenia barterem (handel wymienny). Działa to jednak tylko w tedy, gdy obie strony wzajemnie potrzebują usług drugiej strony.

Tylko nie wiem komu taka reklama jest potrzebna. Co więcej, jeżeli ktoś myśli, że pracodawcy będą proponować pracę to niech pozbawi się już tej nadziei. Autopromocja to nie tylko pisanie artykułów, to także wiele innych działań, mających na celu dotarcie do potencjalnych pracodawców.

Odpowiedz
Monika

A teraz jest jeszcze gorzej. Czekam już ponad miesiąc na zapłatę i nic, nikt nie odpisuje na maile, nikt nie odbiera telefonu. Szkoda gadać. Żałuję, że zanim zaczęłam tam pracę nie znalazłam żadnego forum na ich temat.

Odpowiedz

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *